
Opinie właścicieli
Właściciele o współpracy z Frosch
Rozmawiamy z właścicielami na bieżąco – przez telefon i na miejscu. Poniżej fragmenty ich opinii.
Przed Froschem sezon kończył się nam 25 sierpnia. Teraz pierwsi niemieccy goście przyjeżdżają w kwietniu, a ostatni wyjeżdżają w połowie października. Rozliczenia są przejrzyste, a agent odbiera telefon.
Bałam się bariery językowej. Okazało się, że nie muszę znać niemieckiego – wszystko przed przyjazdem załatwia biuro w Münster, a goście przyjeżdżają z gotową instrukcją dojazdu.
Tak pięknych zdjęć nie zrobiła nam do tej pory żadna agencja ani żaden operator. Te same apartamenty, ale na fotografiach wyglądają jak z katalogu. Goście piszą, że na miejscu jest dokładnie tak, jak na zdjęciach.
Współpracujemy od ponad dziesięciu lat. Część gości wraca do nas co roku w ten sam tydzień – znamy ich z imienia. To zupełnie inna relacja niż z portalami rezerwacyjnymi.
Jesteśmy jednym z pierwszych obiektów Frosch na Kaszubach. Agent przyjechał osobiście, obejrzał dom i od razu powiedział, co warto poprawić przed sesją. Pierwsze rezerwacje pojawiły się po sześciu tygodniach.
Najbardziej cenię to, że nie zapłaciłem nic z góry i że to Frosch mi płaci, a nie gość. Dostaję przelew za każdy pobyt i nie obchodzi mnie, czy gość rozliczył się z Froschem. Przy innych firmach najpierw wystawiano mi fakturę za „pakiet startowy”.
Nikt wcześniej nie promował Pojezierza Drawskiego w Niemczech. Frosch dołączył nasz region jako nowy kierunek i pierwsi goście z Berlina byli zachwyceni, że to tylko trzy godziny drogi.
Goście Frosch to głównie pary 50+ i rodziny z małymi dziećmi. Spokojni, punktualni, zostawiają obiekt w porządku. Przez sześć lat nie mieliśmy ani jednej poważnej sytuacji.
Katalog drukowany robi wrażenie. Nasz domek jest na jednej stronie z obiektami z Rugii i Uznamu. Niemieccy emeryci nadal przeglądają papier – i dzwonią.
Miałam wątpliwości, czy cena z prowizją Frosch nie będzie dla gości za wysoka. Po pierwszym sezonie policzyłam: dostałam od Frosch dokładnie to, co ustaliliśmy w cenniku za każdy pobyt, a apartament był zajęty od maja do września bez przerw – zarobiłam więcej niż rok wcześniej.
Przewodnik przygotowania obiektu do sesji był konkretny: pomieszczenie po pomieszczeniu, z checklistą. Fotograf przyjechał, a dom był gotowy w godzinę. Nikt wcześniej nie pokazał naszego domu tak, jak on wygląda naprawdę.
Jestem na emeryturze i nie chcę obsługiwać portali, kalendarzy i płatności online. Frosch robi to za mnie. Ja tylko witam gości i podaję klucze.
Agent zna mój obiekt lepiej niż niektórzy moi pracownicy. Kiedy była awaria pieca w środku pobytu, pomógł uspokoić gości po niemiecku, zanim przyjechał serwis.
Zdjęcia z drona pokazały, że do plaży jest 300 metrów – to sprzedaje lepiej niż jakikolwiek opis. Cały lipiec i sierpień mieliśmy zarezerwowane już w marcu.
Zgłosiłam obiekt przez formularz w listopadzie. Agent zadzwonił po dziesięciu dniach, sesja była w grudniu, a w lutym miałam pierwsze rezerwacje na lato.
Nasze domki stały puste poza wakacjami. Niemieccy goście przyjeżdżają w maju na kajaki i we wrześniu na grzyby. Sezon wydłużył się o trzy miesiące.
Nadal sprzedaję część terminów sama i przez portale. Frosch nie ma z tym problemu – ustalamy, które tygodnie idą do nich, i to działa od lat bez konfliktów.
Frosch od razu powiedział, że sauna i jacuzzi to nasz najmocniejszy atut na rynku niemieckim. Sesja zdjęciowa objęła też strefę wellness i to właśnie te zdjęcia goście wspominają w opiniach.
Miesięczne zestawienia przychodzą regularnie, a przelewy od Frosch są na czas – niezależnie od tego, kiedy gość zapłacił. Po trzech latach mogę powiedzieć, że to najbardziej przewidywalny partner, jakiego miałam.
Miesięczne zestawienia rezerwacji przychodzą regularnie, a przelewy są na czas. Po trzech latach mogę powiedzieć, że to najbardziej przewidywalny partner, jakiego miałam.